Przykro mówić ale ten kit to jest prawdziwy KIT, poniżej zamieszczam swoje uwagi, które napisałem kilka dni temu na portalu Elektroda.pl pod wpisem z czyimiś problemami z tym "zasilaczem".
------------------------------------------------------------------
Ten układ to jest baaaaardzo dziwny i dziiiiwnymi zasadami projektowany, świetny do działu "Co tu nie gra?" w EdW
0. Za takie "czytelne" rysowanie schematu to się powinno włóczyć końmi po majdanie !!!
1. Praca układu TL431 na przy dolnej granicy napięcia referencyjnego nie jest najlepszym pomysłem, bo sam układ ma rozrzut napięcia odniesienia od 2.44V do 2.55V (przy prądzie katody = 10mA) więc może się nie udać dostroić go do tych 2.55V
2. Duży prąd układu TL431 jest nieadekwatny do obciążenia
I(TL431)=(12V-2.55V)/300Ω=31.5mA
Prąd obciążenia:
Iobc=(2.55V/3.33k)=0.765 mA
Straty mocy
P(TL431)=2.55V*31.5mA=80.3 mW
P(R1)=I(TL431)^2*R1=297.7 mW
przy zapotrzebowaniu
P=U*Iobc=2.55V*0.765 mA=1.95 mW !!!!!
3. Wzmacniacz pomiarowy prądu pracuje w zakresie nieliniowości wyjścia i wskazania poboru prądu przy niskich jego wartościach będą się miały nijak do rzeczywistości.
Np. przy 50 mA prądu wyjściowego, spadek napięcia na R16 wynosi
5 mV, teoretycznie po wzmocnieniu 10x mamy na wyjściu wzmacniacza napięcie 50 mV a to jest wciąż w granicach nieliniowej pracy tranzystora wyjściowego w układzie U2B.
Aby ten układ pracował poprawnie, to na końcówce 4 tego wzmacniacza (zasilanie ujemne) powinno być napięcie ujemne względem masy układu (-5V na przykład), bo tak to dla małych prądów będą pokazywane głupoty.
Napięcie wyjściowe LM358 schodzi tylko w pobliże napięcia ujemnej końcówki zasilania ale nigdy jej nie osiąga i to jeszcze w różny sposób zależny od egzemplarza, temperatury i prądu wyjściowego. Dla poprawnej pracy w układzie powinna być mała przetwornica np. pojemnościowa wytwarzająca ujemne napięcie zasilające wzmacniacze U2 i U3 (względnie można to uzyskać z zasilacza pomocniczego).
Dodatkowo wzmacniacz U2B powinien mieć regulowane wzmocnienie, by ustawić dokładny współczynnik przetwarzania uwzględniający tolerancję rezystora R16.
4. Z powodów wymienionych w punkcie 3, źle będzie działało ograniczenie prądowe dla małych wartości prądu.
5. Tranzystor BD911 ma duży rozrzut wartości wzmocnienie prądowego przy większych prądach, np. dla 0.5 A ma wzmocnienie od 40 do 250. Jeżeli trafimy egzemplarz o wzmocnieniu 40, to do bazy tranzystora będzie płynął prąd:
Ib=500mA/41=12.195 mA
Taki prąd musiałby wywołać na R11 spadek napięcia ponad 12V co zdegradowało by działanie układu. R11 jest tu praktycznie zbędny, bo LM358 ma ograniczenie prądu wyjścia, z resztą wzmacniacz końcowy powinien być dwustopniowy (np. układ Darlingtona), bo przy małobetowości tranzystorów mocy, to układ się nie będzie pracował poprawnie (spadek napięcia na R11 od prądu bazy T5, zje większość zakresu regulacji napięcia wyjściowego przy większych prądach).
A przy większym prądzie kolektora, beta tego tranzystora jeszcze maleje !!!
6. Napięcie sprzężenia przez R10 pobierane z R16, powoduje zmniejszenie napięcia wyjściowego a nie jego zwiększenie, bo to jest ujemne sprzężenie zwrotne !!!
Wzmacniacz U1A ma na wyjściu napięcie (zakładając, że rezystory są odpowiednio dobrane):
Uwy=10*Uref-9*U16=10*Uref-9*Iwy*R16
Zakładając
Iwy=Uwy/RL
Uwy=10*Uref-9*Uwy*(R16/RL)
Uwy=10*Uref*(RL/(RL+9*R16))
Uref - napięcie z potencjometru P3 ustawiającego Uwy
U16 - spadek napięcia na R16
Czyli widać, że Uwy zależy od rezystancji obciążenia a przecież nie powinno.
7. Po zadziałaniu ograniczenia prądowego - U2A pracuje jako komparator (wyjście jest dwustanowe) to z układu robi się generator, bo
a. Prąd wzrósł ponad ustawiony próg.
b. Na wyjściu U2A pojawia się stan wysoki
c. Tranzystor T2 nasyca się
d. Wyłącza się T5
e. Kondensator C8 zaczyna się rozładowywać przez obciążenie
f. Po jakimś czasie określonym stałą czasu w układzie prąd wyjściowy spada na tyle, że komparator U2A się wyłącza.
g. Wyłącza się T2
h. T5 się włącza i doładowuje C8
i. Idź do punktu a
i na wyjściu mamy napięcie stałe z nałożonym pięknym przebiegiem piłokształtnym o amplitudzie zależnej od obciążenia plus grzejący się kondensator C8, bo pewnie ma duże ESR jak to kondensator pierwszy lepszy.
Aby układ przechodził na stabilizację prądu to sprzeżenie od prądu powyżej wartości progowej musi być liniowe i redukować napięcie tak by prąd był stabilizowany na ustawionej wartości progowej. Poniżej ustawionej wartości sprzężenie zależne od prądu znika i układ stabilizuje napięcie.
Do tego takie sterowanie przez T2 rozrywające stabilizujace sprzężenie zwrotne obejmujące tranzystor i U1A podwzbudzaniem się układu na dziwnych częstotliwościach.
8. Działanie histerezy od R21 znika jeżeli układ jest sterowany z wyjścia przetwornika C/A (mała rezystancja) co spowoduje, że na granicy przełączania przekaźnik może wariować.
Tu powinna być tak ustawione, że np. przełączenie nastąpi z histerezą 1V.
9. Sposób zapięcia niewykorzystanego wzmacniacza U1B nie świadczy o wiedzy projektującego.
Takie wzmacniacze zapina się w układ wtórnika (wejście ujemne z wyjściem) a wejście nieodwracające łaczy się do masy. Jeżeli z jakichkolwiek powodów (np. zimne lutowanie) jedna z końcówek się odłączy od masy to w układzie pojawia się wzmacniacz zakłóceń o bardzo dużym wzmocnieniu i mogą się pojawić oscylacje grzejące ukłąd scalony (bo ten jeden wzmacniacz nagle dostanie życia).
Jestem ciekaw czy ten układ był kiedykolwiek testowany czy też jest to praca teoretyczna ?
) A może to prawdziwy KIT
Mówiąc ogólnie, mam przykre wrażenie, że wiele z prezentowanych w czasopismach układów a także sprzedawanych kitów nigdy nie była testowana i zasługuje na miano prawdziwego KITU (miałem okazję uruchamiać (a właściwie walczyć z nimi), kilka takich KITÓW). Dla osoby znającej się na rzeczy, to jest jeszcze do przebrnięcia ale dla początkującego to przyczynek do zniechęcenia i wyrzucone pieniądze.
Smutne, że firma AVT, mając sporo osiągnięć na polu krzewienia elektroniki wypuszcza takie kwiatki, szczególnie, że trafiają one do osób często początkujacych o małym jeszcze doświadczeniu w elektronice A DO TEGO TO JEST KIT SZKOLNY, co dodatkowo rzuca
ponure światło na przyszłość uczniów i ewentualnych ofiar ich błędów w wiedzy
