Postautor: twazny » 14 gru 2005, o 23:49
Witam, zanim ukaże się wspomniany numer moze przyda się komuś garść informacj na ten temat.
W zasadzie pomiar SR wzmacniacza jest jest jednym z najprostszych w technice audio (z definicji !). Przeprowadza się go w taki sam sposób jak pomiar innych układów np. wzmacniaczy operacyjnych. Z takim zastrzezeniem że operacyjne bada się w charakterze wtórnika (ku = 1 ) natomiast wzm. audio z ustalonym istniejącym wzmocnieniem.
Czyli podłączamy generator przebiegu prostokątnego na wejście wzmacniacza i mierzymy stromość na wyjściu. Proste ...ale jak zwykle diabeł tkwi w szczegółach.
Oczywiście można pominac zabawę z prostokątnym sygnałem i użyć przestrajany generator sinusoidalny. Pomiar jest łatwy.
Wiedząc że nachylenie sinusoidy jest najwieksze przy przejściu przez zero, podajemy sygnał z generatora taki aby uzyskać amplitude na wyjściu maksymalną (bez clippingu).Zwiekszamy częstotliwosć do momentu spadku ampl.o 3dB. Znając aktualna amplitudę i częstotliwość liczymy SR=6.28 x f x Upp dzielimy przez milion (dla mikrosekundy) i mamy. Pomiar tyleż prosty co niewiele mówiący.Ale warto go zrobić dla kilku napięć wyjściowych odpowiadających mocom 1W, 10W , max.
Jest to pomiar stosunkowo bezpieczny, obciążenie zastępcze wystarczy rezystancyjne. W ten sposób mozna przegwizdać cały wzmacniacz.
To co czyni pomiar prostokątem kłopotliwym, ma kilka aspektów. Między innymi warunki pomiaru i bezpieczeństwo wzmacniacza. Dlatego tez nie jest to zabawa dla początkujacych.
Jeśli chodzi o generator nie ma szczególnych wymagań co do stabilności częstotliwosci, istotna jest symetria przebiegu i strome zbocza. Można zacząć od 10 kHz. Symetria przebiegu jest o tyle istotna, ze praktycznie wszystkie wzmacniacze mają zabezpieczenia wykrywające napięcie stałe na wyjściu i przy niesymetri prostokąta pojawia się to stałe na filtrze zabezp. i wzmacniacz się wyłącza. Mozna zabezp. odłączyc na czas pomiaru ... !?
W zasadzie mierzymy samą końcówkę mocy. Ma ona na wejściu i wyjściu filtry.Na wej. jest RC. Na wyjściu L. Do wyjścia, czyli tam gdzie schodzą się rezyst. emiterowe tranz. konc., poprzez 100ohm (dla bezpieczeństwa) dołączamy sondę oscyloskopu 1:10 mozliwie solidnie.Masa sondy do masy wyj. Pomiaru dokonujemy z i bez kondensatora w filtrze wej. RC. Ale uwaga na testy bez C. O tym póżniej..
Początkowo bez obciążenia wyj. Dołączamy generator (10-20kHz) i powoli co pewien czas zwiększamy amplitude uważnie kontrolując temp.radiatorów, ślady wzbudzeń, grzanie sie obwodu Bucherota (ten dwójnik-szeregowo 10ohm+_0.1uF) itp. Poziom ustawiamy podobnie jak przy sinusie. Odczytujemy napięcie zawarte pomiędzy 10% a 90% całej ampl. i czas w jakim ten odcinek narósł. Podobnie ze zboczem opadajacym. Zwłaszcza przy niesymetrycznych wzmacniaczach moga byc różnice. Liczy się to najwolniejsze...
Oczywiscie musimy wcześniej sprawdzić kształt na wyjściu samego generatora aby nie obwiniać póżniej wzmacniacza o skopany przebieg.
Jeśli wszystko OK, podłączamy obciążenie rezystancyjne i znów stopniowo ostrożnie, amplitudę jak poprzednio, sprawdzamy nachylenie.
Jesli zbocza wyraznie łamią się powyżej pewnego poziomu, prawdopodobnie siada zasilanie, - zmniejszamy Uwyj do zniknięcia efektu. Mierzymy. Jeśli zbocza kładą się niewiele i bez zniekształceń - dobrze ,jeśli jest inaczej -dumping factor, wtórniki,różne mogą byc przyczyny.
Ciąg dalszy już dla bardziej zaawansowanych.
Teraz eksperci mogą spróbować zrobić pomiar bez tego C na wej., tak jak często jest podawane w dokumentacji dobrych końcówek mocy. Ale uwaga, przed tym krokiem nalezy zdać sobie sprawę z pewnych ograniczeń i konsekwencji. Oczywiście najpierw bez obciążenia.
Dotychczas para różnicowa na wejściu była chroniona filtrem przed zbyt szybkimi przebiegami. Przykładowo typowe Uwej wynosi 0.7V wart. sk. co międzyszczytowo = 2V . Trzeba wiedzieć że opóżnienie pętli sprzężenia zwrotnego powoduje sytuację że między bazami w krótkich odcinkach czasu (słynne TIM) będzie podwójne napięcie tej wartości, czyli 4V! Jest to grożne dla wzmacniacza zwłaszcza jeśli nie posiada od strony wej. opornika w bazie.( Słynne kiedys tranz. MAT miały diody pomiedzy baza a emiterem nie pozwalające się głęboko przebiegunowac i likwidujące stany przejsciowe, jednoczesnie chroniace złącze, i to było słychać).
Więc na początek, jeśli już eksperymentujemy z pojemnością na wejściu, pierwszym krokiem powinno być nie usunięcie a zmniejszenie o połowę wartości C. Bez kondensatora szybkość jest taka jaką "dała fabryka" wzmacniaczowi. Ale w tych warunkach niektóre wzmacniacze nawet bez obciążenia zachowują sie niezbyt przewidywalnie. Należy zachować szczególną ostrożność, wzbudzenia są częste w niedopracowanych konstrukcjach. A nawet w tych renomowanych, jeśli końcówka ma więcej niż typowo stopni wzmocnienia (małe zniekształcenia), jest dość podatna na wzbudzenia. Choć na tym etapie bez obciążenia pojemnościowego, nie powinna.
Jęsli jest C/2 i nic się nie dzieje dołączamy obc. rez. i mierzymy SR. Tym krokiem aż do C=0.
Jeszcze raz podkreślam ostrożność, widziałem jak przy tego rodzaju pomiarze tranzystory w symetrycznej kaskodzie zaświeciły - dosłownie. Silnie grzeją się też końcowe wtórniki, nawet arcydrogie wynalazki Sankena potrafią się przegrzać. Ale 95% uszkodzeń przy takich pomiarach to błąd człowieka. A to sonda się "obsunęła", zwarcie przypadkowe itp.
Niemniej większość wzmacniaczy zachowuje sie normalnie. Mając odpowiedni oscyloskop można na przebiegu zobaczyć momenty opóżnienia wzmacniacza (pracuje przez chwilę jak komparator) czyli wyjścia i wejścia ze strefy liniowości. I w tym momencie powinniśmy się zatrzymać. Dobrać na tej podstawie wartość C na wej. aby liniowość na całym przebiegu była zachowana. Taki mini tunning.
Pozostaje jeszcze kwestia obciążenia zastępczego symulującego zespół głośnikowy ze zwrotnica i test obc.pojemnościowego ale nie wiem czy jest celowe poruszanie tego wątku.
Pomiar SR na obciążeniu rezystancyjnym jest wystarczająco miarodajny. Przy dobrze dobranej cewce na wyjściu, nie istnieje niebezpieczeństwo zakłócenia pracy wzmacniacza obciążeniem pojemnościowum na końcu co najmniej 1.5 m przewodu głośnikowego.
Istnieje rozsądna (chyba?) opinia że dla większości uzytkowników jeśli wzmacniacz ma takie SR w uS jak połowa jego mocy to jest to wartość zadawalajaca. Jesli ma przy tym nieduże zniekształcenia to na pewno żle to nie gra.
Naturalnie jest to duże uproszczenie i uogólnienie silnie zalezne od wewnętrznej budowy wzmacniacza ale sprawdza się to nieżle.
Otwartą pozostaje kwestia jak zrobic aby wzmacniacz możliwie wiernie przeniósł wszystko. Tak naprawdę wysoka SR nie jest potrzebna ani dla kolumny ani dla ucha ludzkiego. Ze względu na niedoskonałość konstrukcji jest potrzebna dla samego wzmacniacza w celu możliwie szybkiej korekcji błędu.
Ale to już inna bajka...