Te Tannoye są amatorskie, ale pewnie ta wieża też nie grzeszy parametrami, więc nie wiem czy jest sens kupować lepsze głośniki. Jak dla mnie, to cokolwiek, co ma jakieś normalne parametry tam zagra. Może znawcą nie jestem, ale głuchy też nie.
Pisząc amatorskie miałem na myśli dwie cechy - moc i brzmienie. Brzmienie jest kwestią gustu, monitory studyjne jednak po prostu w odróżnieniu od zestawów konsumenckich czy audiofilskich mają środek. Drugi aspekt - moc. Monitory są odporniejsze i trudno spalić w nich gwizdki, nawet gitarą

Co do wzmacniacza - i tak jakość głośników jest o rząd (albo i więcej) ważniejsza niż wzmacniacza, i ich wpływ na efekt finalny jest też o rząd większy.
te pierwsze mi się bardzo podobają, przyjrzę się, dzięki! Natomiast te drugie - mam dawno już nabytą alergię na kieliszki przy wysokotonowych. Po prostu, od razu wiem, czym to dla moich uszu pachnie
Nie przejmuj się aż tak, bo to nie jest tuba, to jest raczej zagłębienie wysokotonowego

Większym problemem jest to, że kopułka jest metalowa, czego z kolei ja nie lubię. Jeżeli fundusze pozwalają na monitory aktywne, to masz jeszcze większy wybór, włącznie z wstęgowymi głośnikami wysokotonowymi:
http://www.thomann.de/pl/behringer_b3031a_truth.htm
i wiele innych. Trudno obecnie znaleźć pasywne monitory studyjne, większość jest aktywna. Zauważ że za tysioncpincet masz dwa monitory aktywne ze wzmacniaczem niskotonowym 150W. Do domu do muzyki lepsze IMO byłyby większe, ośmiocalowe, bo będą miały trochę więcej dołu i mniej środka, czyli to, co cywile lubią

Najważniejsza jest, jeżeli wspominasz o gitarze, odporność monitorów - trudno je spalić w normalnych warunkach, mimo, że efektywność nie jest tu ważnym parametrem, wręcz przeciwnie.