To nic, że taki adept nie wyjdzie poza etap składacza migaczy i piszczałek. Ważne, że miga i piszczy! Zenujące, naprawdę smutne...
Wyjdzie, albo i nie wyjdzie. To już zależy od niego. Jeżeli uzna, że potrzebuje i chce więcej informacji - poszuka ich sobie. Nawet tutaj podano kilka ciekawych pozycji.
Niestety (a może i na szczęście

) wiele osób uważa, że teoria sobie a praktyka sobie. Dzielą ludzi na teoretyków, którzy nic nie robią w praktyce i praktyków, którzy zamiast głową myślą lutownicą.
Kiedy czytam, np. to co powyżej, mam wrażenie, że możesz mieć jakieś kompleksy na tym punkcie. Oczywiście znowu żartuję, więc potraktuj to, co piszę z przymróżeniem oka. Ale wydaje mi się, że reagujesz bardzo intensywnie, kiedy zaczyna się temat "teorii i praktyki". Zwróć na to uwagę, bo to może być jakaś ważna informacja dla Ciebie.
Tymczasem prawidłowa, dająca najlepsze efekty postawa polega na tym, że elektronik rozumie potrzebną mu w danym zastosowaniu teorię i twórczo ją stosuje w rozwiązaniach praktycznych.
Mogę się pod tym podpisać. To jest OK. Tylko, że ja bym dodał, że nie musi rozumieć i wiedzieć wszystkiego od razu. No i nie oszukujmy się - nie wszystko będzie wykorzystywał w praktyce

(nawet jeśli zostanie profesjonalistą). Warto jednak, aby potrafił dotrzeć do wszystkich informacji. Głowa nie śmietnik nie trzeba i nie warto magazynować tam
wszystkiego.
Tak jak Twoi koledzy bezsensownie rozwiązują wydumane oczka, tak Ty uważasz, że nie nie jest to potrzebne do zaprojektowania własnych układów, gdzie jest choćby troszke analogówki
Szczerze? Myślę, że nietrafnie odgadujesz to, co myślę. Jedyne, co ja twierdzę to tyle, że "źle zaczynają". A rozwiązywanie oczek, rzeczywiście
w niektórych zastosowaniach jest nie do przeskoczenia. Po prostu bez nich się nie da (wzmacniacze tranzystorowe, generatory, przetwornice analogowe, i dziesiątki innych).
Czy zgadzasz się z tym, co napisałem?
wiem, wiem - analogówka jest be, bo Ty sie nia nie zajmujesz, dobre....
Oho, albo się mylę, albo znowu te kompleksy
Oczywiście, że w praktyce nie są to jakieś wydumane, wyssane z palca mamuty jak w uczelnianych zadaniach - ale wymienione umiejętności są przydatne.
Tak. Zwłaszcza trzynastolatkowi, który zapytał o podstawowe informacje na temat tego, jak działa tranzystor
IMHO najlepszą metodą nauki jest najpierw pokazanie prostych układów bez wyjaśniania ich działania (pokazać, że sterta śmieci - jakichś kostek i drutów robi coś konkretnego), ale zaraz potem, gdy młody adept zacznie się interesować przyczynami, stopniowo podsuwać mu rzetelne wiadomości. Jeśli ma talent, szybko sam sięgnie po odpowiednie źródła. Jeśli od razu zostanie rzucony na głęboką wode teoretyczna - zniecheci sie (to zrozumiale).
No to, z tego co wyżej, wynika, że świetnie się rozumiemy

. Po cóż więc była ta cała dyskusja
Ale jesli zatrzyma sie na wyjasnieniach "to do plusa, to do minusa i chodzi" - pozostanie dłubaczem amatorem, a nie elektronikiem.
Patrz punkt wyżej

czyli:
Jeśli ma talent, szybko sam sięgnie po odpowiednie źródła. Jeśli od razu zostanie rzucony na głęboką wode teoretyczna - zniecheci sie (to zrozumiale).
A poza tym, kto powiedział, że musi się na tym zatrzymać? Będzie chciał czegoś więcej - sięgnie do literatury
PS. jeśli uważasz mnie za rozwiązywacz oczek, to przejrzyj niektóre numery EP, EdW (stare) gdzie można znaleźć niektóre moje wypociny... No i - ?
W takim razie ja z kolei zapraszam do lektury moich własnych wypocin. Pojawiają się od czasu do czasu, w Elektronice Praktycznej, dział
Projekty Czytelników oraz
Projekty AVT
Tylko, że ja nie mam "kompleksów", nie irytuję się, kiedy ktoś lubi technikę analogową, nie przeszkadza mi kiedy ktoś okazuje się wybitnym "cyfrowcem". No i oczywiście cieszę się, kiedy komuś wychodzi i jedno i drugie

Nie zabraniam też nikomu bawić się elektroniką, nawet, jeśli przypuszczam, że ten ktoś elektronikiem nigdy nie będzie. Uważam, że każdy powinien robić to, w czym czuje się najlepiej.
Wiesz kim był z zawodu autor niezliczonych i wspaniałych projektów, wykonywanych dla AVT, Ś.P. Zbigniew Raabe? Był aktorem. Nie miał wykształcenia technicznego. A gwarantuję Ci, że "pobił" w swej kreatywności, jasności spojrzenia i pomysłowości nie jednego "profesjonalistę"
